//
you're reading...
różne, trening

Nawadnianie zimą

Kwestia nawadniania i uzupełniania traconych drogocennych substancji podczas wysiłku myślę, że nurtuje każdego. Kiedy za oknem żar leje się z nieba jest to powiedzmy w miarę oczywiste

i sądzę, że każdy ma na ten czas swoje patenty i rozwiązania, to zimą już nie dla wszystkich jest to takie jasne…
Kolega na przykład (niezależnie zresztą od pory roku i aury za oknem) nigdy nie zabiera ze sobą picia – nie lubi nosić bidonów i innych bukłaków – ale za to ma zawsze w kieszonce 5PLN i w spożywczaku albo ‚na lokalnym CPN’ie’ tankuje i uzupełnia braki🙂

Ja na długie wybiegania zabieram nerkę (na biegówki zresztą też) albo porzucam bidon  pod jednym z drzew na ok 3km lasu i w drodze powrotnej się nawadniam😀
I w minionym sezonie wyłącznie na wodzie z miodem się utrzymywałem …
To w sezonie letnim. Ale zimą to nie jest już takie oczywiste. Niby pocimy się zawsze podczas biegania. Tylko kwestia tego jak mocno i jak dużo nam ‚tego’ paruje …
Ja nie pamiętam kiedy zabrałem ze sobą jakieś picie – chyba od listopada, a może i października latam na ‚sucho’ i nie wiem czy to wpływa jakoś na zdolności adaptacyjne organizmu czy też jest to pochodną krótszych dystansów i po prostu roztrenowania? I żeby było trudniej to rozłożyć na czynniki pierwsze –  nie biegam tylko pierwszych zakresów …
Na rowerze inaczej – czasami i dwa bidony – w tym termos zabieram🙂
A Wy jak sobie radzicie?

Zdjęcia z serwisu Jean Yves Lemoigne’a

Dyskusja

9 thoughts on “Nawadnianie zimą

  1. Reblogged this on Biegi Zagraniczne and commented:
    W zimie trzeba pić.

    Posted by biegizagraniczne | 8 Luty 2012, 11:02
  2. 🙂
    jasne, ale czy to robisz? bo pytanie czy to kwestia przystosowania organizmu do mniejszego nawadniania czy tez zmniejszenia naszej wydolnosci (czego nie jstesmy w stanie prosto zmierzyc)
    w kwestii mrozow chociazby – pare dni temu temperatura byla w okolicach 20 kresek ponizej zera
    teraz – kiedy jest o 10 stopni cieplej w ogole nie czuje zimna
    wiec sie przystosowalem🙂

    Posted by trojpolowka | 8 Luty 2012, 11:06
  3. w moim przypadku jest to jakiś naturalny proces – po prostu nie odczuwam aż tak pragnienia (a biegam mniej więcej tak, jak latem). Jest to prosta reguła – niższa temperatura oznacza dla organizmu brak konieczności chłodzenia w tak intensywny sposób, jak latem. Po prostu nieco mniej się pocimy. Wystarczy spojrzeć na tętno w trakcie biegania – jest teraz znacznie niższe, niż latem.

    Przy dłuższych wybieganiach staram się znaleźć jakiś punkt, gdzie można kupić coś do picia – na obrzeżach Lasu Kabackiego miedzy Warszawą a Konstancinem (zdaje się ulica Prawdziwka?) jest sklepik, gdzie mogę „zatankować”.

    Posted by andrzejbiegacz | 9 Luty 2012, 18:06
  4. z tym tętnem to ciekawa sprawa bo ja też mam niższe ale nie potrafię tego racjonalnie (jak na mnie ;)) sobie wytłumaczyć – bo biegam mniej więc wydolność powinna być gorsza czyli tętno wyższe
    a jest tak jak u Ciebie :O

    Posted by trojpolowka | 9 Luty 2012, 21:36
  5. rozgryzłem to (a przynajmniej tak mi się wydaje) – tętno to też wypadkowa „systemu chłodzenia” organizmu. Skoro jest zimno na zewnątrz, to organizm sie tak bardzo nie przegrzewa i nie ma potrzeby pompowania krwi aż tak, jak w cieplejsze dni.

    Posted by andrzejbiegacz | 10 Luty 2012, 21:16
  6. ja mam jeszcze jedną obserwację- tętno spoczynkowe jest wyższe w zamkniętych pomieszczeniach – tutaj się bardziej grzejemy po prostu
    i może dlatego organizm potem się ‚rozpręża’ i dlatego mamy niższe tętno podczas biegu🙂

    Posted by trojpolowka | 11 Luty 2012, 11:12
  7. hmm, to przy jakiejs okazji spróbuję zmierzyć tętno w zamkniętej komorze chłodniczej

    Posted by andrzejbiegacz | 11 Luty 2012, 22:25
  8. No dokładnie temat nawadniania mamy dziś z B na tapecie;) Niedzielne długie wybieganie, ja 14 km, Blas 22km, wszystko bez picia. Od powrotu nas tak suszy, że wydoliliśmy już wszystko od wpdy, izo, herbaty, skończywszy na winie i piwie. Niektórzy nawet nie podarowali wodzie z ogórków;PP

    Posted by Kate | 12 Luty 2012, 21:43
  9. trzeba bukłaki zabierać i pić🙂 bez tego nie ma biegania ponad godzinę – nie ma jak organizm pociągnąć😦

    Posted by trojpolowka | 12 Luty 2012, 21:46

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

Blog Stats

  • 15,825 hits

Arturowy fejs

%d bloggers like this: