//
you're reading...
recenzje srzętu

lss is mor czyli mniej znaczy więcej

< = >
takie znaczki są wdrukowane wewnątrz buta z dopiskiem lss is mor co należy czytać jak w tytule.
Lubię takie zabawy, ale najbardziej lubię tego typu buty … od ponad roku, kiedy to ‚przesiadłem’ się na New Balance MT100. Wracając do meritum. Chodzi o najnowszą linię New Balance Minimus w wersji trail.

Mniej znaczy więcej – to myślę można potraktować jako główne wyznaczniki przy konstrukcji tego buta. Bo jest minimalistyczny. I jest to zrobione inaczej.

Pierwsze wrażenie – są jak skarpeta. Bo włożyłem je bez skarpet. I tak już zostało. Leżą jak ulał. To określenie pasuje tu idealnie. Język jest przyszyty do reszty cholewki więc pozostaje je tylko delikatnie zasznurować i w drogę! Pierwsze przetarcie miało być lekkie. Delikatnie. Nie nadwyrężać ścięgien.

I tak się działo. Idealne czucie nawierzchni. Ale z odpowiednią dozą komfortu dającą możliwość nadepnięcia na szyszki, i średnie kamienie. Przy krótszym kroku nie uderzam z ta wielką siłą na ziemię. Mam możliwość lepszej kontroli tego co dzieje się pod naszymi stopami i lepiej wybieramy trasę. Po 5 km biegu z pełnym przekrojem nawierzchni – od asfaltu poprzez szuter, do leśnej dróżki, od suchego piaszczystego podłoża po błotnistą breję w środku lasu – dotarłem do mojego ulubionego miejsca na siłę biegową i szybkie przebieżki. Chciałem dać szansę Minimusom i polatać w nich szybko. I dało się oczywiście. Biegi z prędkością ok. 3min/km są bez problemu do zrealizowania. Czucie terenu rewelacyjne. Czucie łydek dzień po – również … Stopy też. Wyczuwam zmęczenie podstopia – do tej pory nie miało ono szansy pracować ponieważ każdy z moich butów – z NB MT 100 włącznie – ma podeszwę. Coś co jest płaskie i izoluje nas od nawierzchni. Minimusy tego nie dają bo … nie mają podeszwy rozumianej w tradycyjny sposób. I dlatego nie jest to but dla każdego. Ale o tym poniżej. Schną baaardzo szybko – przelatywanie przez wodę to przyjemność😉 bo za chwilę nie ma po niej śladu. Czuję już, że są bardzo przewiewne, po kolejnym rozbieganiu po deszczu w lesie wiem, że schną w mig.

Doznania najbliższe są temu co znamy (lub o czym słyszeliśmy) pod nazwą Five Fingers. Tak jak w przypadku FF, guma użyta do produkcji podeszwy to vibram. Bo te buty to tylko guma i trochę siateczki. Żadnej, podkreślam – żadnej amortyzacji – brak pianki … Nieco więcej gumy pod piętą – tyle,  że daje to raptem 4mm różnicy pomiędzy grubością buta pod piętą i pod palcami. Razem para – około 200g. Tyle co waży często JEDEN but biegowy (np Saucony Xodus para – 370g, Adidas adiSTAR Raven 402g)

Na pewno trzeba dozować jego wprowadzanie do treningów. Warto zabierać go ze sobą na bieganie po lesie, po miękkich ścieżkach, ale nie koniecznie po kamieniach (zwłaszcza ostrych). Minimusy wymuszają krótszy krok, wymuszają większą kontrolę sposobu stawiania stóp, wymuszają szybszą kadencję. Przybliżają nas do tego jak biegaliśmy zanim zapuszkowano nasze stopy w buty z duuużą ilością systemów ‘wspomagających’ i amortyzujących. Czyli dedykowane są dla osób, które zechcą korzystać z nich jako butów wzmacniających swój układ napędowy w jednym treningu tygodniowo lub jako odmianę stylu biegania. Bądź dla osób które chcą polować na gazele …🙂
coś co wychodzi z minimusów po dłuższym użytkowaniu (piszę to 15.11) to zapach😦
niestety bieganie bez skarpet, po lasach i innych bezdrożach typu muł nadwiślański skutkuje … koniecznością ciągłego ich wietrzenia. I dwukrotnego już prania. Ale to jedyna niedogodność zauważona do tej pory (przy przebiegu rzędu 300km)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Kategorie

Blog Stats

  • 15,825 hits

Arturowy fejs

%d bloggers like this: